Hrabina – informacje
Sukcesem okazała się moniuszkowska Hrabina wyreżyserowana przez Krystynę Jandę w Operze Bałtyckiej, do której Weronika Karwowska stworzyła scenografię i kostiumy.
Przewrotne, wnikliwe ujęcie tematu i nowatorska stylistyka zapewniły świetne wyniki frekwencyjne i entuzjastyczne recenzje. Sławomir Pietras w Hrabina według Jandy napisał: Powstał spektakl o nadzwyczajnej urodzie, lekkości i wdzięku. Nie pamiętam artystów chóru wykonujących równie szczegółowo przemyślane i zakomponowane indywidualne zadania i sytuacje aktorskie, a równocześnie precyzyjnie śpiewających i uczestniczących w akcji. Przy tym wrażenie potęgują wspaniałe, dla każdego śpiewaka inne kostiumy, zaprojektowane z cytatami najnowszych trendów współczesnej mody (Weronika Karwowska), licznymi rekwizytami, zharmonizowanymi z precyzyjną grą aktorską, będącą demonstracją teatralnego warsztatu reżyserskiego twórczyni, przybyłej z dramatu na teren opery, aby ożywić strukturę teatru śpiewanego.
O współpracy z Artystką Krystyna Janda powiedziała: Postanowiłyśmy z Weroniką Karwowską (odpowiadającą za scenografię i kostiumy), że akcja naszej „Hrabiny” będzie się toczyła głównie w centrum handlowym. Ponieważ opowieść jest o ludziach, dla których zakupy, posiadanie i przedmioty mają największą wartość. Dodatkowo tak się też stało, że centra handlowe są dziś współczesnymi pałacami, ostatnio jest np. modne, żeby urządzać w nich bale. Więc obie uznałyśmy, że to będzie najlepiej oddawać ideę tego przedstawienia.
Weronika Karwowska o Hrabinie: Nie opowiadamy w „Hrabinie” o zapatrzeniu na francuską modę, tylko o tym, że chcemy imponować swoim wyglądem, być podziwianymi, że zewnętrzna warstwa jest dla nas niezwykle ważna.
Spójne koncepcyjnie, dopracowane estetycznie projekty Weroniki Karwowskiej są bardzo wyrazistym elementem spektaklu. Ich rolą nie jest jedynie dekoracyjne obudowanie przedstawienia, ale obnażenie miałkości konsumpcyjnych miraży. Zarówno scenografia, jak i kostiumy poprzez połączenie w wizualnej formule metafory z literalnością spełniły tę rolę. Piszą o tym m.in.:
Aleksandra Andrearczyk w „Hrabina” Jandy się skrzy, mieni i migoce, w „Gazecie Wyborczej”: Pod względem wizualnym prezentuje się to wszystko bardzo przyjemnie. (…) W „Hrabinie” wszystko się skrzy, mieni, migoce. Zachwycają barwne, pomysłowe kostiumy oraz wyszukana scenografia.
Zuzanna Chabierska w artykule Hrabina XXI wieku zamieszczonym na wortalu „Dziennik Teatralny”: Kostiumy mają symboliczny charakter, tak samo jak scenografia, która stworzona z rozmachem, nadaje sztuce oryginalny charakter, trafiający do każdego z nas. Przestrzeń galerii została odtworzona w bardzo szczegółowy sposób. Ruchome schody czy wózki na zakupy, to elementy jednoznacznie narzucające nam groteskową atmosferę. Skrajne zestawienia przestrzeni centrum handlowego z dworkiem szlacheckim, podkreśla rozbieżność jaka panuje pomiędzy współczesnym kapitalistycznym społeczeństwem, a pozostałościami tradycjonalnego porządku. Jednocześnie wytykając zepsucie jakie wiąże się z żądzą posiadania, bycia, epatowania swoim majątkiem. Za znakomite kostiumy oraz dobrze przemyślaną scenografię odpowiada Weronika Karwowska tworząca dla między innymi przedstawienia Fioletowa Krowa (reż. Edward Wojtaszek, Teatr Nowy Praga), za co otrzymała wyróżnienie Instytutu Teatralnego.
Łukasz Rudziński w Selfie ze szlachcicem. O „Hrabinie” Opery Bałtyckiej. na portalu „kultura.trojmiasto.pl „: Reżyserka „Hrabiny”, Krystyna Janda, zdecydowała się wspomniany patos i wątek narodowy rozbroić dowcipem, szukając dla nich odpowiedniej alternatywy. Dlatego bohaterowie opery spotykają się w centrum handlowym, którego wizualizacje (przygotowane przez Zoom Media) prezentowane z efektem „lustrzanego odbicia”, zamykają scenę. Na scenie scenograf Weronika Karwowska ustawiła schody z balustradą (przypominające te, znane nam z przestrzeni galerii handlowych), kilka stolików i wózki sklepowe. Wystrój centrum handlowego uzupełniono markowymi torbami znanych producentów, które trzyma w dłoniach towarzystwo „socjety” (Chór Opery Bałtyckiej). Wszyscy tu spacerują niczym po pałacowym dziedzińcu, oddając się plotkom i zakupom. Każdy jest tu ubrany modnie, nowocześnie i ekstrawagancko, a nieodłącznym atrybutem niemal każdego gościa galerii jest smartfon, czasem na kijku do selfie – robienie sobie zdjęć to ulubiona (poza zakupami) aktywność tutejszej socjety. Dlatego wejście na scenę Chorążego w paradnym szlacheckim kontuszu z eleganckim pasem kontuszowym (piękne kostiumy również są zasługą Weroniki Karwowskiej) to sensacja towarzyska i okazja do niepowtarzalnego selfie.
Anna Umięcka w “Hrabina” Moniuszki w Operze Bałtyckiej. Jak polubić polską sielskość jeszcze bardziej. na portalu „gdansk.pl”: Dzięki oryginalnym pomysłom autorki scenografii i kostiumów Weroniki Karwowskiej i reżyserki świateł Katarzyny Łuszczyk oraz wizualizacjom Zoom Media z każdym aktem jesteśmy zaskakiwani bardziej.(…) Pierwsze dwa akty spektaklu zrealizowane są w stylistyce glamour – obowiązuje przepych, blask, splendor, ale pozbawiony kiczu. W I akcie modowe kreacje spacerujących po współczesnej świątyni konsumpcji są utrzymane w tonacji czarno – białej (przebrany Podczaszyc (Dominik Kujawa) przypomina Karla Lagerfelda), by na balu w II akcie zmienić kolorystykę na czarno-złotą i intrygujące dodatki – stroje zawierają w sobie zdekomponowane fragmenty kontuszy. Pojawiają się też zjawiskowe kostiumy baletu. (…) III akt przenosi nas do polskiego dworu, gdzie natura i bezpretensjonalność zwyciężają. Dziewczyna ma na głowie kolorowy wianek, jest chleb na stole, kwiaty w dzbanach (…). Estetycznych zachwytów przeżyjemy podczas tego spektaklu sporo. (…).
oprac. Bernadetta Czapska